Może mi ktoś wytłumaczyć, jaki jest cel bicia? W czym bicie jest lepsze od tłumaczenia? -- Z okazji 95. rocznicy niepodległości sto lat życzy Władimir Putin.
Oto, czego powinniśmy według Corleya uczyć dzieci, by zwiększyć ich szanse na sukces w dorosłym życiu: 1. Ogranicz czas spędzany przez dzieci przed telewizorem, w mediach społecznościowych, na graniu w gry komputerowe i z telefonem w ręku - do jednej godziny dziennie. 7-latka poprosiła w liście o pracę w Google.
Jak wychować dziecko dwujęzyczne część 1. 16 października 2019 / 15 komentarzy Jako, że każdy rodzic marzy o tym, by jego dziecko znało przynajmniej jeden język obcy, w dzisiejszym wpisie chciałabym podzielić się z wami moim doświadczeniem w nauczani.
Gratyfikacji potrzeby bezpieczeństwa sprzyja pozytywne nastawienie twoje oraz bliskich w rodzinie do dziecka, właściwy sposób traktowania dziecka i jego spraw, rozmowy z maluchem, a także sprzyjająca atmosfera w domu. Wychowanie malucha. Przeglądaj wyniki związane z: wychowanie malucha na WP parenting.
I nie zgadzam się z opinią, że wychowanie bez bicia = bezstresowe wychowanie. Dla tych, którzy nie wiedzą: istnieją jeszcze inne metody. Nie, nie dostałam nigdy lania. I jestem za to wdzięczna moim rodzicom, za to, że wpoili mi pewne zasady, wartości bez żadnej przemocy, mimo, że wbrew pozorom nie zawsze byłam grzecznym dzieckiem.
Cóż, sztuką jest wychować dziecko tak, by potrafiło osiągać cele bez przemocy. Grzeczny to nie znaczy pokorny. Raczej – szanujący innych i znający swą wartość, umiejący domagać się respektowania swoich praw, np. zamiast uderzyć kolegę wpychającego się przed niego w kolejkę do zjeżdżalni, malec powinien umieć nie dać
. wychowanie dzieci bez bicia czy to mozliwe Autor Wiadomość Dołączył(a): Pt cze 16, 2006 4:23Posty: 1814 Tolkienie, jasne jest, że nie podoba Ci się formuła programu, ale może spóbuj się odnieść do samych metod, jakimi posługuje sie p. Zawadzka, zwłaszcza, że jesteśmy w wątku o biciu dzieci, a ona pokazuje, jak robić, żeby nie bić. Moje stanowisko znasz. Wt lis 28, 2006 15:09 kris1 Dołączył(a): So kwi 01, 2006 19:02Posty: 67 w skrócie rzecz ujmująć tolkien gadasz caly czas jak to telewizja jest zła itd ale nic na temat nie odpowiedziałeś na co Ci zwrócilo uwagę już kilku. Jesli dla Ciebie wszystko co w telewizji jest złe to se chlopie wyrzuć telewizor i tyle I jeśli jesteś w stanie się opanować to powiedz coś na temat tych metod czy są dobre czy złe i co o tym sądziśz , a nie co myślisz o programach- bo jak rozumiem wszystkie są po to tylko i wylącznie aby robć kase i mamić ludzi. Jak masz zamiar dalej biadolić o żlym wpływie telewizji to musisz poszukać innego forum., albo napisz nowy o zlym działaniu telewizji. Ludzie przynajmniej niektórzy wiedzą do czego służy telewizja i jakie ma znaczenie w dzisiejszych czasach. Akurat jakiś czas temu skończylem studia w zakresie mass mediów i coś niecoś wiem , bywałem nawet przy tworzeniu reality show i wiem jak to dziala, Ale niestety nie jest ten temat, tylko metody bez Wt lis 28, 2006 22:09 mallys Dołączył(a): Pt wrz 22, 2006 11:00Posty: 21 Nie ogladam polskiego wydania "superniani", bo po prostu nie mam dostepu do polskiej telewizji. Ogladalam natomias kilkukrotnie wydania zagraniczne. o ile moge sie zgodzic, ze program przypomina troche reality show, o tyle nie zgodze sie, ze metody wychowawcze sa glupie i wyrezyserowane. Chcialabym sie dowiedziec, ktore metody sa glupie i nie nadaja sie do wychowania?? Metody, ktore nie zawieraja elementow przeemocy, ublizania czy ponizenie nadaja sie do tego jak najbardziej?? Podoba mi sie, ze niania pokazuje rodzicom, ktorzy jeszcez tego nie wiedza, ze mozna WYCHOWAC dziecko bez stosowania wobec niego przemocy fizycznej czy psychicznej. zastanawia mne tylko dlaczego niektorzy sadza, ze te metody sa nie skuteczne i na dzieci nie dzialaja. Nie mam wyksztalcenia pedagogicznego, ale mam juz troche doswiadczenia w tej materii. Moge zapewnic, ze na dzieci bardziej dzialaj "pogadanki" czy uswiadamianie, niz bicie, klapsowanie czy wrzaski. Dla mnie program jest o tyle dobry, ze pokazuje, ze jednak mozna sobie poradzic z dzieciakami poprzez nasza postawe, nasz uksztaltowany charakter....a ze niektorzy nie daja rady? coz, biciem tez niczego dobrego nie osiagneli...niektrzy nie powinni miec dzieci i tyle.. Pt gru 01, 2006 12:48 Krzysztof_J Dołączył(a): Cz sie 24, 2006 9:08Posty: 928 mallys napisał(a):...nie zgodze sie, ze metody wychowawcze sa glupie i wyrezyserowane. ...Dla mnie program jest o tyle dobry, ze pokazuje, ze jednak mozna sobie poradzic z dzieciakami poprzez nasza postawe, nasz uksztaltowany charakter... O ile dobrze zrozumiałem tolkiena, to nie krytykował matod wychowaczych ale fakt, że sytuacje są wyreżyserowane: na początku "okropne dzieciaczyska", a po "terapii" cudownie odmienione. Zresztą uważam tak samo: w tym programie wszystko jest zbyt proste. Nie można poradzić -> pach! jak za cudownym dotknięciem problemy ustępują. Po prostu program jest robiony (jak mi się zdaje) pod z góry założoną tezę: że stosowane motody są skuteczne. Temu służą wręcz patologiczne zachowania na początku i owe cudowne odmiany. Pt gru 01, 2006 13:20 Anonim (konto usunięte) Kzrysztofie!! Dzieki Wyjałeś mi to z ust. O to własnie chodzi, ze w sposób sztuczny podczas jednego programu (nie wiem ile trwa nagranie - tydzień? dwa? ). Z rozkapryszonego bachora robi sie anioła. Proces wychowawczy trwa całe lata, a nie tylko przez kilka wyreżyserowanych sesji telewizyjnych. Jeżeli prawdziwe sa te zachowania dzieciakó, to po odejsciu "superniania" wszystko wróci do "normy", czyli będzie takie jak przedtem. Bładów wychowawczych oraz zwykłej rodzicielskiej głupoty nie da sie wyeliminować w kilka dni. Do wychowania dziecka, należy sie przygotowac juz przed poczęciem...a nie dopiero po kilku latach od narodzenia. W tym widze płaskość programu...w wmawianiu ludziom, ze to takie proste. Wychowanie dziecka wcale nie jest proste, to zadanie na całe życie, a conajmniej na 20 lat. Kto uważa inaczej, powinien powstrzymac sie z rodzicielstwem Pt gru 01, 2006 16:34 mateola Dołączył(a): Pt cze 16, 2006 4:23Posty: 1814 A jednak... To są metody behawiorlane, za pomocą których rodzice i dzieci uczą sie nowych zachowań, a nie żadne czary-mary. To, czy dzieci powróca do dawnych zachowań, będzie zależało od postawy rodziców, od ich wytrwałości. Pewnie, że tego sie nie zrobi w kilka dni, ale "podanie przepisu" jest możliwe. Potem jest praktyka. Z forum dyskusyjnego "superniania" wynika, że bywa z tym różnie. Pt gru 01, 2006 17:53 Anonim (konto usunięte) Przepraszam, nie uznaj tego za złosliwośc Tak mi sie skojarzyło Cytuj:To są metody behawiorlane Wiem o co chodzi. Mam psa którego szkole na "fachowca" ratownika. O metodach behawioralnych ciągle mi gadaja na szkoleniach . Jakos mi się to słowo kojarzy z tresura, a nie z wychowywaniem dzieci Pt gru 01, 2006 18:12 Annnika Dołączył(a): Śr lis 22, 2006 15:18Posty: 318 Wbrew pozorom wychowywanie to w dużej mierze behawioryzm: uczenie, że pewne zachowania przynoszą nagrodę a niektóre karę lub przykre konsekwencje, czy to nie behawioryzm Pt gru 01, 2006 22:07 mateola Dołączył(a): Pt cze 16, 2006 4:23Posty: 1814 tolkien napisał(a):Przepraszam, nie uznaj tego za złosliwośc Tak mi sie skojarzyło Cytuj:To są metody behawiorlaneWiem o co chodzi. Mam psa którego szkole na "fachowca" metodach behawioralnych ciągle mi gadaja na szkoleniach .Jakos mi się to słowo kojarzy z tresura, a nie z wychowywaniem dzieci Nie przepraszaj, bo Twoje skojarzenia są słuszne a poza tym nie ja wymyśliłam metody behawioralne. Ten sposób uczenia nowych zachowań to warunkowanie, z tym, że pies doznaje warunkowania klasycznego (jak u Pawłowa), a dzieci superniani - warunkowania instrumentalnego – na skutek skojarzeń, myślenia, w oparciu o związki przyczynowo-skutkowe między bodźcem a reakcją. To jedna z metod wychowania, a właściwie zmiany nieprawidłowych nawyków i utrwałania właściwych. Pt gru 01, 2006 22:14 Anonim (konto usunięte) No sory, ale... Cytuj:Ten sposób uczenia nowych zachowań to warunkowanie, z tym, że pies doznaje warunkowania klasycznego (jak u Pawłowa), a dzieci superniani - warunkowania instrumentalnego – na skutek skojarzeń, myślenia, w oparciu o związki przyczynowo-skutkowe między bodźcem a reakcją. Pies też kojarzy i też reaguje na związki przyczynowo-skutkowe oparte na bodźcach reakcyjnych Wbrew powszechnym opiniom, zwierzaki maja swój specyficzny "język" i potrafia sie porozumiec z człowiekiem. Tylko człowiek go nie zna i nie potrafi odczytać tego co zwierz "mówi". Ojjjjj to nie temat na ten topic i zaraz zostaniemy wywaleni Tak jednak ciągnąc ten offtop Czy wiesz jaki procent naszej komunikacji to mowa, a jaki język ciała? (wygląd, gestykulacja, mimika..) Pt gru 01, 2006 22:47 angua Dołączył(a): Pn sty 03, 2005 21:25Posty: 7301 tolkien napisał(a):Ojjjjj to nie temat na ten topic i zaraz zostaniemy wywaleni A sami byście się nie przenieśli do jakiegoś nowego wątku? _________________Czuwaj i módl się bezustannie,a czyń to dla Boga, dla ludzi i dla samego ma piękniejszego zadania,które zostałoby człowiekowi dane do wypełnienia,niż M. Delfieux So gru 02, 2006 2:10 mateola Dołączył(a): Pt cze 16, 2006 4:23Posty: 1814 angua napisał(a):tolkien napisał(a):Ojjjjj to nie temat na ten topic i zaraz zostaniemy wywaleni A sami byście się nie przenieśli do jakiegoś nowego wątku? W sumie to dlaczego? W końcu cały czas jest o metodach wychowania bez napisał(a):Pies też kojarzy i też reaguje na związki przyczynowo-skutkowe oparte na bodźcach reakcyjnychW warunkowaniu klasycznym u Pawłowa pies kojarzy występowanie i bliskie następstwo czasowe dwóch elementów, np: jedzenia i dzwonka. Tu neutralny, nieznany i obojętny wcześniej bodziec w wyniku skojarzenia z nagrodą nabiera znaczenia, wywołującego reakcję bezwarunkową (ślinienie). Warunkowanie instrumentalne polega na tym, że wzmacniane sa określone zachowania - mają one charakter złożony i nie są bezwarunkowe. Warunkowanie instrumentalne tworzy ścisły związek pomiędzy zachowaniem i jego skutkami. Tym skutkiem może byc nagroda lub kara. Naturalnie, i dzieci, i zwierzaki można uczyc w procesie warunkowania klasycznego jak i instrumentalnego, z tym, że superniania wobec dzieci prezentuje to drugie i nie stosuje kar fizycznych jako skutek na określone zachowanie. A co do komunikacji - to elementy pozawerbalne stanowią większośc przekazu (są różne dane). So gru 02, 2006 7:47 Anonim (konto usunięte) Re: wychowanie dzieci bez bicia czy to mozliwe [quote="kris1"]mysle ze tak to mozliwe ale wymaga przede wsz. zmiany wnastawieniu do wychowania Juz wyrazałem opinie w temacie czy bicie jest grzechem Z mojego dosw wynikaze łatwo jest popełniac grzechy wych. własnych rodziców choc chce sie ich uniknąc Wychowanie i posłuszeństwo dzieci polega na tym aby zachodziły wzajen=mne relacje szacunku bez wzgledu na róznice wieku A czemu mialbys tluc swoje dzieci? Co one Ci takiego zrobily ze chcesz im taka kare wyrzadzic? Nie jest np latwiej im zabrac jakas ulubiona zabawke lub zabronic uzywac komputera lub ogladac ulubionego filmu? Jest tyle lepszych kar. Jak moje dzieci sa niesforne, wymierzam im jakas kare ale nigdy fizyczna. Osobna droga, bicie dzieci jest raczej karalne wedlug prawa! Cz sty 04, 2007 22:15 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Nie możesz rozpoczynać nowych wątkówNie możesz odpowiadać w wątkachNie możesz edytować swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników
Autor: Serwis DzidziusiowoNie wiesz, co zrobić, gdy Twoje dziecko dostaje ataku furii w hipermarkecie, ignoruje wszelkie zakazy i wdaje się w bójki? Ciągle gdzieś ucieka, nie chce opuścić placu zabaw, odmawia jedzenia lub się nim bawi, ma trudności z zasypianiem lub miewa nocne koszmary…? Ten poradnik został napisany właśnie dla Ciebie! Gdy bezradnie zadajemy sobie pytanie, czy takie postawy to przejaw buntu i arogancji dziecka, Isabelle Filliozat (doświadczona psychoterapeutka i mama) podpowiada: może przyczyna leży zupełnie gdzie indziej?Może to, co zwykle bierzemy za marudzenie i bezpodstawną agresję, tak naprawdę wynika z etapu rozwoju mózgu i psychiki sobie radzić z "niegrzecznym" dzieckiem?Lata praktyki, wiedzy i doświadczenia tej autorki zaowocowały świetnym poradnikiem dla rodziców. Znajdziesz w nim odpowiedzi na wiele trapiących Cię pytań i wskazówki do rozwiązania pojawiających się problemów. Dowiesz się Jeśli i Ty próbowałaś/łeś już wszystkiego i dalej nie wiesz, jak opanować swoje niegrzeczne, wrzeszczące wniebogłosy dziecko, sięgnij po ten wyjątkowy, przejrzysty poradnik. Rozwiązania problemów wychowawczych są o wiele prostsze, niż myślisz! Poradnik przeznaczony jest dla rodziców dzieci w wieku od roku do pięciu francuska książka o wychowaniu - od czasu wydania stale na szczytach list bestsellerów! Poradnik ilustrują dowcipne rysunki Anouk Filliozat jest psychoterapeutką i matką dwójki dzieci. Od ponad dwudziestu lat towarzyszy dorosłym i dzieciom w drodze ku większej wolności i szczęściu. Jej książka "W sercu emocji dziecka" odniosła ogromny sukces we Francji i zyskała tam tytuł najlepiej sprzedającej się książki poświęconej wychowaniu dzieci. Wydana jako następna książka "Próbowałam już wszystkiego" od momentu wydania znajduje się na szczytach list materiały promocyjne
Zgodnie ze swoją misją, Redakcja dokłada wszelkich starań, aby dostarczać rzetelne treści medyczne poparte najnowszą wiedzą naukową. Dodatkowe oznaczenie "Sprawdzona treść" wskazuje, że dany artykuł został zweryfikowany przez lekarza lub bezpośrednio przez niego napisany. Taka dwustopniowa weryfikacja: dziennikarz medyczny i lekarz pozwala nam na dostarczanie treści najwyższej jakości oraz zgodnych z aktualną wiedzą medyczną. Nasze zaangażowanie w tym zakresie zostało docenione przez Stowarzyszenie Dziennikarze dla Zdrowia, które nadało Redakcji honorowy tytuł Wielkiego Edukatora. Sprawdzona treść data publikacji: 23:37, data aktualizacji: 10:18 ten tekst przeczytasz w 9 minut Wybieramy kindersztubę czy skandynawski luz? Próbujemy unikać błędów naszych rodziców, ale popełniamy własne? Ile czasu spędzamy z dziećmi i czy ilość przechodzi w jakość? I dlaczego dzieci z tzw. dobrych domów nie zawsze są szczęśliwe? Zapytaliśmy o to dr Magdalenę Wegner –Jezierską, psychologa i mediatora rodzinnego, wykładowcę akademickiego, autorkę książki „Szkoła macierzyństwa”. Mazur Potrzebujesz porady? Umów e-wizytę 459 lekarzy teraz online Medonet: Jacy są współcześni polscy rodzice? Dr Magdalena Wegner – Jezierska: Bardzo skupieni na swoich dzieciach. Także dlatego, że coraz częściej mają tylko jedno dziecko. Jego szczęście i powodzenie życiowe utożsamiają z sukcesem zawodowym i finansowym, jakie osiągnie ono w przyszłości. Aby zapewnić juniorowi tak rozumiany sukces, inwestują w juniora duże środki. Pięciolatek uczący się chińskiego i hiszpańskiego, programujący roboty na zajęciach „Inżynier dla maluszka” to już nic nadzwyczajnego, a do tego kojarzy się przede wszystkim z troską rodziców o zawodową przyszłość dziecka. Staramy się odciąć od tego, jak wychowywali nas rodzice? Rodzice w każdym pokoleniu wypracowują nieco inny model wychowawczy, który jest pochodną tego, jakie wzorce otrzymali od swoich rodziców, sytuacji społecznej i ekonomicznej czasów, w którym przyszło im żyć, dostępności wiedzy psychologicznej dotyczącej wychowania, trendów i mód… Tej wiedzy dziś jest ogrom. Choćby w poradnikach psychologicznych, których mnóstwo jest w każdej księgarni… Tak, współcześni rodzice mają znaczniej więcej wiedzy na temat wychowania dzieci, a także swobodnego, codziennego dostępu do niej w porównaniu z poprzednim pokoleniem. Wystarczy wpisać w google: „Jak nauczyć korzystać dwulatka z nocnika”, aby otrzymać nie tylko fachowe porady, ale całe rzesze wspierających i dzielących się swoimi doświadczeniami forumowych mam. Rodzice dysponują także większymi środkami, które mogą przeznaczyć na dbałość o swoje potomstwo. Na przeciw ich oczekiwaniom wychodzi szeroka oferta czasu zorganizowanego zgodnie z ich wizją wychowywania dziecka. Jeśli modna jest joga dla dzieci – bez trudu znajdziemy takie zajęcia w pobliskim klubie dziecięcym. Pływanie? Szereg grup dla maluchów na różnym poziomie zaawansowania. Emisja głosu? Proszę bardzo – wystarczy zapisać małą wokalistkę. A co z karaniem, które było częstą metodą wychowawczym w poprzednim pokoleniu rodziców? Stale rośnie świadomość szkodliwości stosowania kar fizycznych wobec dzieci i ich znikomej skuteczności w procesie wychowania. Rozmowa z dzieckiem i tłumaczenie zamiast bicia i „trzymania krótko” nikogo już nie dziwi, a rodziców, którym zdarzy się dać dziecku klapsa lub podniosą na nie głos – dręczą wyrzuty sumienia. Poprzednie pokolenia nie traktowały swoich dzieci jako partnerów do rozmów i nie widziały powodu, aby tłumaczyć zasadność nakazów czy zakazów. Rodzic miał rację bez względu na wszystko. Wychowanie odbywało się równolegle w szkole lub w dużym zakresie w środowisku rówieśniczym – na podwórku. Współcześnie, dbałość o emocje i podmiotowość potomka nie pozwalają na takie jego traktowanie, które odbierane byłoby jak zaniedbanie. Do tego dzisiejsi rodzice coraz lepiej znają potrzeby swoich dzieci oraz metody ich zaspokajania. Sięgają po poradniki, starają się zapewniać dziecku odpowiednie warunki do rozwoju, interesują się, w jaki sposób maluchy spędzają czas, a stałe uatrakcyjnianie tego czasu jest już normą. Rodzice nauczyli się też chwalić, wspierać i nagradzać swoje dzieci bardziej niż krytykować i podcinać skrzydła. Chcą, aby ich dziecko wyrosło na pewną siebie, szczęśliwą i kompetentną dorosłą osobę. Wizja dziecka, które powinno być przede wszystkim skromne i posłuszne rodzicom odeszła już w niepamięć. Za trendem tym nadążają wiodące wytwórnie bajek dla dzieci, gdzie scenariusze w stylu zapracowanego „Kopciuszka”, który w zaciszu opresyjnego domu czekał na wybawienie, zastępują opowieści z cyklu „Zwierzogrodu” – bajek o tolerancji, łamaniu stereotypów i sile wiary w siebie. Pozytywnych zmian w podejściu do wychowania potomstwa współczesnego pokolenia rodziców jest cała gama… A co z negatywnymi? Koncentracja na dziecku, jako pokoleniowa nowość, niesie ze sobą nowe zagrożenia. Wiele współczesnych dzieci jest poważnie przeciążonych. Po ośmiogodzinnym dniu w szkole i na kółkach zainteresowań, spędzonych na wysiłku intelektualnym, potem w głośnej świetlicy, rodzice fundują swoim dzieciom dodatkowe zajęcia. Nierzadko maluchy uczą się po południu w szkole muzycznej, w szkołach językowych. Późnym wieczorem odrabiają zadania domowe. Czas spędzony przez dziecko w szkole – pod względem fizycznego i psychicznego obciążenia – jest porównywalny do czasu spędzonego przez dorosłego w korporacji. Jednak nie słyszałam o dorosłych, którzy wychodząc z pracy biegną prosto na lekcję skrzypiec i szachów, a potem do nocy ślęczą przy biurku nad projektem. Codziennie. A dzieci to robią. W dodatku pod presją, aby wyniki były bardzo dobre. Rodzice często zaprzeczają jakiejkolwiek presji nie zdając sobie sprawy, że ich dzieci ciężko pracują, aby zobaczyć uznanie w oczach rodzica i doskonale orientują się na czym rodzicom zależy, co ich cieszy. Jeśli dziesięciolatka mówi mamie, że chce spędzić lato na nauce włoskiego, bo przyda się jej to w przyszłości, kiedy już zostanie prawnikiem, to powinna się tej mamie „zapalić czerwona lampka”, bo to nie są marzenia dziesięciolatki, lecz oczekiwania rodziców. Coraz częściej zabieramy dzieciom to, co mają najcenniejsze – dzieciństwo. To jak sensownie zagospodarować dziesięciolatkowi czas pozaszkolny? Jeśli chodzi o wakacje, dziecko w tym wieku powinno spędzić lato na zabawie, brudzeniu się, zbieraniu doświadczeń samodzielności, na poznawaniu innych dzieci, a jeśli portfel rodziców pozwoli, także na pływaniu na kajaku i chodzeniu po górach z rodziną. A w ciągu roku szkolnego? Nie chodzi o to, że mają nie chodzić na zajęcia dodatkowe, ale o to, by rodzice umieli zachować umiar. Dwa popołudnia w tygodniu zajęte dodatkową edukacją to wystarczająco dla ucznia szkoły podstawowej. Jeden dzień w tygodniu, np. sobota, powinien być zupełnie wolny od nauki czy uczestnictwa w zajęciach dodatkowych. W tym kontekście cieszy nurt – popierany także przez Rzecznika Praw Dziecka, pana Marka Michalaka – nie zadawanie prac domowych. Jest wiele innych rzeczy, na które dzieci nie znajdują czasu, a które powinny obowiązkowo znaleźć się w codzienności maluchów, jak spacer z rodziną, jazda na rowerze czy czytanie książek, kontakt z rodzicami i rodzeństwem, gotowanie, wspólne spożywanie posiłków, gry planszowe, zabawa z psem. Obszary te niebezpiecznie kurczą się do występujących okazjonalnie. Rodzice stawiają na intelektualny rozwój dziecka, nie zabawę… Wielu rodziców traktuje dzieciństwo wyłącznie jako intensywne przygotowanie do dorosłości. I to jedynie w wymiarze intelektualnym. Tymczasem dziecko rozwija się przecież także duchowo, społecznie, emocjonalnie. A do tego potrzeba dobrych relacji z rodzicami, które budowane są przez czas spędzany codziennie wspólnie z dzieckiem. Życie przeżywane przez rodzinę wspólnie różni się znacząco od życia równoległego (mama na jodze, dziecko na angielskim, mama przed komputerem, dziecko odrabia lekcje). W takim codziennym pędzie nie trudno o depresje wieku dziecięcego, stany lękowe. Dzieci czują się przytłoczone, są niedospane, brakuje im swobodnej aktywności własnej poza ściśle wyznaczonym planem dnia, a podstawowa potrzeba bliskości z rodzicem zostaje niezaspokojona. Paradoksalnie, to dzieci z tzw. dobrych domów mają większą szansę na wczesny wyścig szczurów, gdyż w domu nie brakuje na to środków finansowych, za to brakuje obecności rodziców, którzy środki te, często w pocie czoła, wypracowują. Slogany typu: „szczęśliwy rodzic to szczęśliwe dziecko” są mylnie interpretowane i służą zagłuszaniu poczucia winy nieobecnych w życiu dziecka rodziców. A może liczy się jakość, nie ilość czasu spędzonego dzieckiem? Coraz częściej słyszę ten argument od rodziców, którzy nie chcą przyjąć do wiadomości, że pół godziny czytania bajek przed snem, jako czas spędzony w ciągu dnia z dzieckiem to dramatycznie za mało. Liczy się jakość czasu, owszem, więc warto codziennie czytać dziecku, spędzać czas z nim czas w pomysłowy sposób, ale ilość czasu jest równie ważna, bo wtedy tworzy się więź, porozumienie i mamy szansę na zbudowanie relacji. Dopiero po dłuższym czasie spędzonym razem jest szansa na szczere rozmowy, otwarcie się i bliskość. Wspominała Pani, że dziś coraz więcej rodziców ma tylko jedno dziecko. Jakie to ma konsekwencje? Nadmierna koncentracja na dziecku często prowadzi do traktowania dziecka jak najważniejszej osoby w rodzinie, uprzywilejowanej bardziej niż pozostali członkowie, np. dziecko nie ma obowiązków domowych, ma lepszy sprzęt elektroniczny i nosi droższe buty, ubrania niż rodzice itd. Rodzice są skłonni poświęcać całe wolne popołudnia na dowożenie pociechy na popołudniową edukację sportową lub inną i na siedzenie w samochodzie, podczas jej trwania. I co wtedy się dzieje? Dzieci stają się roszczeniowe, a jednocześnie mało samodzielne. Wielu rodziców bez namysłu robi wszystko za dziecko. Efekt, że mamy nastolatków, którzy nie potrafią wykonać wokół siebie najprostszych czynności, takich jak pranie, włączenie zmywarki, umycie podłóg lub okien, ugotowanie obiadu, prasowanie. Rodzice nie angażują dzieci w prace domowe, wolą by ten czas przeznaczyły na naukę, albo nie znaleźli sposobu na to, by wyegzekwować od dziecka pracę na rzecz domu i rodziny. „Co mam zrobić, aby mój syn ścielił łóżko?”, „Jak mam mu przemówić do rozsądku, aby sprzątał po sobie w kuchni? Patelnię to już sama po nim umyję, ale mógłby chociaż do zmywarki talerz włożyć. Co mam mu powiedzieć?” – tak rozpaczają rodzice nastolatków, kiedy orientują się, że coś w wychowaniu im nie wyszło, pomimo, że według własnej oceny poświęcili wszystko, aby inwestować w dziecko. Popełniają inne błędy wychowawcze, niż ich rodzice? Tak, np. nie potrafią wyznaczać granic, zachowywać się konsekwentnie. Co ciekawe, choć mają większa świadomość wagi oddziaływań wychowawczych, wcale nie wiedzie ich ona do refleksji na temat tego, czy dobrze postępują z własnym dzieckiem pozwalając mu np. na niegrzeczne odzywanie się do dorosłych i zapełniając mu cały jego czas jedynie rozwojem intelektualnym. Zamiast tego skupiają się na tym, że sami nie byli w tak wyjątkowy sposób traktowani przez swoich rodziców. Uważają, że to złamało im życie? W ich mniemaniu to uniemożliwiło im lub utrudniło osiągnięcie sukcesów, albo spowodowało całą masę problemów w życiu osobistym. Mówią: „Nie chodziłem na hiszpański, nikt nie interesował się moimi ocenami, o lekcjach tenisa nawet nie słyszałem, mama krytykowała moich znajomych i nie pozwalała mi się ubierać tak, jak chciałem”. Takie lub podobne podsumowanie własnego dzieciństwa, wzmocnione jest głębokim postanowieniem, że moje dziecko będzie miało znacznie lepiej. I ma? Warto zachęcić takich rodziców do refleksji: „Co moje dziecko będzie zarzucać mi jako rodzicowi w zaciszu gabinetu psychologicznego, kiedy samo będzie dorosłe?” Przypuszczam, że dzieci współczesnych rodziców będą się skarżyć na nadmierne rodzicielskie zainteresowanie i pokładanie nadziei w ich edukacji, na wieczny pośpiech i wychowywanie się w rozbitych rodzinach. Dr Magdalena Wegner –Jezierska, psycholog, mediator rodzinny, wykładowca akademicki Autorka „Szkoły macierzyństwa” (wydawnictwo „W drodze”). wychowanie wychowanie dzieci wychowanie dziecka błędy wychowawcze jak wychować dziecko Krystyna Kofta: zachorowałam na własne życzenie. Hodowałam tego raka osiem lat Krystyna Kofta, pisarka i felietonistka, zachorowała na raka piersi kilkanaście lat temu. Walkę z nowotworem opisała w książce "Lewa, wspomnienie prawej". W... Krystyna Kofta Ginekolog to nie dentysta, a kiła to nie próchnica Coraz więcej polskich nastolatków rozpoczyna współżycie w wieku 15 lat, ponad połowa bez zabezpieczenia. W obawie przed ciążą wybierają seks analny i oralny, a... Zuzanna Opolska Ludzkie organy będą hodowane w ciałach zwierząt Japońscy naukowcy zamierzają hodować ludzkie organy do przeszczepów w ciałach zwierząt (przede wszystkim świń). Komitet Polityki Naukowo-Technicznej przy rządzie... Ewa Woydyłło: mądre wychowanie może chronić przed depresją W Polsce na depresję cierpi nawet 1,5 mln osób. Profilaktyka tej choroby zaczyna się od dziecka - dzięki mądremu wychowaniu ludzie łatwiej radzą sobie z depresją.... Bunt dwulatka - przyczyny, rozpoznanie. Jak radzić sobie z buntem dwulatka? Dzieci niejednokrotnie buntują się przeciwko swoim rodzicom i ich decyzjom. Chcą wyrazić w ten sposób własne zdanie, aspiracje i upodobania. Pierwszy opór maluch...
Jak w wielu sprawach tak i w wychowaniu są pewne mody i standardy pokoleniowe, jak jest dzisiaj? Znamy już mody na: Wychowanie bez bicia dziecka Wychowanie bez stresu Przyszła moda na: 3. Wychowanie bez emocji Zgodnie z logiką, biologią i praktyką wiemy, że stres pojawia się na skutek: od strony chemicznej hormon 'stresu’ od strony biologicznej postawa majaca na celu szybką reakcję obronną od strony logicznej konsekwencję przyczyny jaką wywołuje stres Warto też wziąć pod uwagę statystykę, w któej sami możemy potwierdzić, że często towarzyszą emocje, zatem teza, że to „emocje są przyczyną stresu” jest prawdziwa? Czym jest stres? „dzięki niemu człowiek uczy się radzić w trudnych sytuacjach, stale się rozwija i wzmacnia swoją samoocenę.” „Nadmiernie produkowana adrenalina w wyniku stresu hamuje procesy uczenia się, obniża naszą odporność fizyczną i psychiczną. Stres nie sprzyja twórczemu i racjonalnemu działaniu. Dziecko w warunkach stresu mało zapamiętuje i uczy się mniej efektywnie.” Emocje są przyczyną stresu Jeśli tak jest to warto zastanowić się, czy warto być istotą żyjącą, gdyż każda od urodzenia ma własne emocje. Czy wobec tego tylko negatywne emocje wywołują stres? Jeśli tak, to jak nie przeżywać negatywynych emocji? Czy są przykłady ludzi, którzy tak funkcjonują? Może jest taka choroba? Podsumowanie Moja ocena przyzczyny i skutku daje odpowiedz taką, aby: nie powstrzymywać emocji, ale powstrzymywać reakcję na emocje Nad emocjami nie zawsze mamy tak dobrą kontrolę jak na reakcję pod wpływem emocji. W efekcie (afekcie) zamiast bić, krzyczeć, mówić można obserwować i korygować. Refleksja Z logicznego wniosku wynika, że jeśli uważasz, że twoje dziecko jesz istotą myślącą, że nachodzą ją refleksje, tym samym uznajesz, że jest zdolne do lepszego funkcjonowania z każdym doświadczeniem i błędem. Więc po co burzyć tą realną kolejność edukacji Twojego dziecka, które z czasem nabędzie oczekiwanych rezultatów, no chyba, że nie czuje potrzeby, wówczas warto dodać emocje pozytywne w celu stworzenia atmosfery ułatwiającej pierwsze kroki w tych pierwszych dla dziecka doświadczeniach. Skala trudności Warto uzmysłowić sobie i zapamiętać skalę trudności, którą przeżywa dziecko: pierwszy raz kolejny nieudany raz pierwszy udany raz Dalej jest już lepiej, a gdy jest gorzej, rodzi się frustracja, ale to już temat na inny artykuł Pozdrawiam rodziców, Tatunio
Na wielu forach internetowych rodzice żywo dyskutują o biciu dzieci; wyrażają sprzeciw, będąc jednocześnie zwolennikami klapsów, i z całym przekonaniem deklarują, że oni swoich dzieci nie biją, bo czyż przypadkowy klaps to bicie? Dlaczego, mimo apeli psychologów, kampanii społecznych, które przypominają, że klapsy są niedobrą i nieskuteczną metodą wychowawczą, nadal je wymierzamy? Dlaczego tak trudno nam uznać, że nawet przypadkowy klaps na długo pozostaje w pamięci dziecka? Dlaczego tak łatwo wykorzystujemy swoją przewagę fizyczną i upokarzamy dziecko? Czyżby dla jego dobra? Bo taka często pojawia się odpowiedź. Niektórzy dorzucają jeszcze, że lanie, które sami dostali od rodziców, im nie zaszkodziło i wyrośli na porządnych ludzi. Trudno to zrozumieć. Bez klapsów można być szczęśliwszym rodzicem i mieć szczęśliwe przecież nikogo nie biję Kiedy z prasy dowiadujesz się o kolejnym pobitym czy wręcz zakatowanym dziecku, zastanawiasz się, jakim trzeba być potworem, żeby zrobić coś takiego. Ale problem zaczyna się, kiedy próbuje się zdefiniować pojęcie bicia. Wielu dorosłym bicie kojarzy się z przemocą, z bestialskim zadawaniem bólu, z patologicznymi zachowaniami, a nie ze swojskim, niewinnym klapsem wymierzanym w słusznych intencjach (statystyki pokazują, że aż 80 procent rodziców nie uważa klapsów za bicie). Jak by tego nie nazywać – klaps jest formą przemocy wobec dziecka, rodzic wykorzystuje przewagę fizyczną, by je ukarać. I na tym się nie kończy. A trzeba pamiętać jeszcze o upokorzeniu, jakie ze sobą niesie, o wpływie na późniejsze relacje z ludźmi (dzieci bite biją rówieśników, a kiedy dorosną, nie potrafią negocjować i rozwiązują konflikty z pozycji siły).Niewinne oblicza przemocy Przemoc wobec dziecka może mieć różne oblicza. To nie tylko bicie. Słowa też mogą ranić. Nierzadko dziecko, i to czasem całkiem malutkie, słyszy, że jest niedobre, głupie, nieposłuszne, a jak się nie poprawi, to mamusia je odda i weźmie sobie nowe, grzeczne. Niby nic, potok słów zdenerwowanej mamy, która być może nie przywiązuje do nich wielkiej wagi. Ale maluch, który często słyszy podobne opinie, nabiera przekonania, że jest do niczego, a jako dorosły latami będzie leczyć się z poczucia niskiej samooceny, skłonności do depresji czy niekontrolowanej szybka droga donikąd Kary cielesne nie przynoszą żadnych korzyści wychowawczych. Pociągnięcie za ucho, popychanie, potrząsanie dzieckiem czy klapsy nie tylko nie pomagają w opanowaniu niewłaściwych zachowań, ale prowadzą do pogłębienia się problemu. Klaps to porażka bezradnego rodzica, któremu zabrakło innych metod wychowawczych. Dziecko, które zostało potraktowane w taki sposób, pamięta tylko ból i upokorzenie, nie myśli o swoim występku. Jego gniew i żal przesłonią poczucie skruchy, którego w przeciwnym razie być może by doznało. Jest mało prawdopodobne, że w ten sposób wpoisz mu autentyczne posłuszeństwo – będzie może tylko potulniejsze ze strachu przed fizyczną siłą. Klaps jest zawsze biciem słabszego. Wszyscy zgadzają się z tym, że nie należy tego robić, tego też uczysz swoje dzieci. Żywo reagujesz, gdy jakieś dziecko potrąci twoje czy rzuci mu piaskiem w oczy. A gdzie giną te refleksje o zadawaniu bólu słabszym, gdy ręka rodzica wymierza klapsa albo szarpie malucha?Jeszcze chwila i wyjdę z siebie Idealni rodzice występują tylko w łzawych serialach. Dzieci są sensem życia dla wielu z nas, ale czasem swoim zachowaniem byłyby w stanie wyprowadzić z równowagi nawet świętego. I nic w tym dziwnego. Nie to jest złe, że czasem się denerwujemy, ważne jest, żeby umieć sobie z tym poradzić i nie karać dziecka za własną złość i bezsilność. Niełatwo w takiej trudnej chwili, pod wpływem stresu analizować swoje zachowanie, ale warto wiedzieć, że problem nie leży po stronie dziecka. To my mamy problem z opanowaniem emocji i to my musimy sobie z tym poradzić, a nie szukać winy w dziecku („to przez niego, bo mnie nie słucha”, „doprowadził mnie do takiego stanu”, „to bardzo trudne dziecko”). Jeśli nie masz dobrych wzorów wychowawczych, musisz je wypracować na własna rękę. A sposobów może być wiele. Możesz rozmawiać z innymi rodzicami, czytać poradniki o wychowaniu dzieci, a nawet szukać pomocy u psychologa. Jeśli wybuchy złości zdarzają się często, jeśli tracisz w takich chwilach panowanie nad sobą albo, co gorsza, zdarza ci się w niekontrolowany sposób uderzyć lub szarpnąć dziecko – porozmawiaj o tym z lekarzem dziecka lub własnym albo z psychologiem czy drugiej strony O co poprosiłoby cię twoje dziecko: • Nie podnoś na mnie ręki, nawet, jeśli miałby to być „zwykły” klaps. • Nie szarp, nie popychaj i nie tarmoś. Upokarzasz mnie, ale możesz mi też wyrządzić krzywdę. • Nie ośmieszaj i nie rań słowami, to przynosi tylko żal i wstyd. Uświadamiasz mi swoją władzę i moją bezsilność, a ja czuję bezradność i nie wiem, jak się mogę poprawić. • Nie krzycz i nie strasz. Nie opowiadaj, że jak będę niegrzeczne, to mnie oddasz. To mnie przeraża. • Nie wzbudzaj poczucia winy, mówiąc: „Widzisz, co zrobiłeś? Przez ciebie mamusia jest smutna i boli ją serce”.Żeby nie żałować Nawet zrównoważeni rodzice czasem podlegają działaniu tak silnego stresu, że ku własnemu zdumieniu zaczynają krzyczeć na dzieci, szarpać je, popychać lub straszyć karami, których wprowadzenie w czyn nawet by się im nie Jeśli czujesz, że to nadchodzi, odsuń się od dziecka lub wyjdź z pokoju, zanim zrobisz coś, czego potem będziesz żałować. Policz do dziesięciu (albo do stu, jeśli trzeba), głęboko Staraj się pomyśleć o czymś przyjemnym, przypomnij sobie np. jakieś miłe zdarzenie z dzieckiem (to pozwoli ci szybko zmienić do niego nastawienie).3. Wyżyj się na czymś. Jeśli jesteś tak zła, że masz ochotę walić pięściami, natychmiast odejdź od dziecka i poszukaj sobie innego celu; uderz w poduszkę (w drugim pokoju, żeby nie przestraszyć dziecka), pobiegaj w kółko, podskakuj. Wytłumacz dziecku: „Denerwuje mnie to, co robisz. Myślę, że jak się przejdę ze dwa razy po pokoju, złość mi przejdzie”. Nie wyładowuj złości w sposób, którego nie chciałabyś później widzieć u dziecka (trzaskając drzwiami, rzucając talerzami).4. Uważaj na to, co mówisz. Spróbuj poćwiczyć wyrażanie uczuć w sposób racjonalny, przy użyciu słów, które pokażą dziecku, jak się czujesz, ale nie będą dla niego bolesne. Zamiast mówić: „Jesteś taki niedobry! Nigdy mnie nie słuchasz!”, powiedz raczej: „Kiedy mnie nie słuchasz, bardzo się gniewam i mam ochotę krzyczeć”. Unikaj słów „nigdy” i „zawsze”.5. Przelej to na papier. Kiedy jesteś na krawędzi wytrzymałości, spróbuj opisać swoje emocje. Pisz prosto z mostu, nie ubieraj myśli w wykwintne słowa. Będziesz zdziwiona terapeutyczną mocą kartki i Wypłacz się i wyżal. Jeśli jesteś aż tak zła na malca, że nic nie jest w stanie ci już pomóc, zadzwoń do koleżanki lub do kogoś z rodziny, kto umie słuchać, i wypłacz swoje żale i złość. Zrób to, gdy dziecko śpi lub jest z kimś na Przyjrzyj się sobie. Jeśli wiesz, co wytrąca cię z równowagi, łatwiej możesz się kontrolować. Gdy zbyt często wpadasz w złość, spróbuj wynotować sytuacje, w których tak się dzieje. Może uda ci się wyciągnąć twórcze Nie daj się zaskoczyć. Wybuchy złości częściej trafiają się w trudne dni: gdy dziecko jest marudne, kapryśne, gdy masz problemy w pracy, pokłóciłaś się z mężem i zepsuła ci się pralka. W takich chwilach nie dolewaj oliwy do ognia (np. nie zabieraj malucha do sklepu po nowe buty).
jak wychować dziecko bez bicia