Musician [My Dying Bride Are], Vocals, Cover, Artwork [Cover Art By] – Aaron* Notes. I Am The Bloody Earth Recorded at Academy Studios June / July 1993
Probably not, I am into The Angel and The Dark River, but this doesnt compare to it, or any of the previous recordings. If you want to hear My Dying Bride do something diffrent, with a bit of an Opera sound to it, check this out. If you like the way My Dying Bride is going, and returns to with their newest EP, this isnt essential. Hope this helps.
MY DYING BRIDE se i v souvislosti s přestupem k Nuclear Blast totiž nenacházeli v pozici, kdyby mohli jakkoli riskovat. A tak Mark, byť z trochu jiné perspektivy, především leštil a leštil. Craighanova doom metalová kytarovka dostala poměrně jemný, ale nádherný, metalicky zabarvený zvuk. Aarona vydriloval jako posledního
my dying bride マイ・ダイング・ブライド . nuclear blast / import / lp(レコード) / hmhr200212-413 / 2020年03月09日 レコード 新品在庫取寄せ (2週間~1ヶ月後に発送) 【輸入盤】ukゴシック・メタルのパイオニア的存在であるmy dying brideの20年発表13thフル・アルバム。
Produced by Mags & My Dying Bride. Cover and photos by Aaron. Released on cassette by Metal Mind. Released by Megarock Records on picture disc vinyl with no sleeve in 1997, limited to 500 copies. Reissued by Peaceville in 2001 and Soyuz Music in 2002, restoring the original cover art and track list.
My Dying Bride lyrics with translations: I Almost Loved You, My Wine in Silence, For You, For My Fallen Angel, Your Broken Shore, The Cry Of Mankind, And My Father Left Forever
. Paradise Lost „Obsidian” (2020) My Dying Bride “The Ghost of Orion” (2020) Paradise Lost i My Dying Bride -dwa zespoły łączone ze sobą, słusznie bądź nie, ze względów historycznych i stylistycznych – wydały w krótkim odstępie czasu dwa albumy. Te dwa miesiące rozdzielające obie premiery spowodowały, że obie płyty poznawałem w zasadzie niemal równocześnie. Stąd wzięła się moja decyzja aby obie – „Obsidian” oraz „The Ghost of Orion” – omówić równocześnie. My Dying Bride zawsze pozostawał dla mnie zespołem szczerym i świadomym celów, jakie stara się osiągnąć na swoich albumach. Stawia ich to w absolutnej opozycji do Paradise Lost – formacji być może w większym stopniu spełnionej komercyjnie, ale dryfującej muzycznie jakby bez celu i możliwości jasnego określenia kierunku w którym zamierzają podążyć. Nie oznacza to oczywiście, że w ciągu swojej kariery My Dying Bride nie poszukiwali odrębnych rozwiązań stylistycznych. W ich przypadku jednak, nawet album„34,788 % Complete” – bez dwóch zdań eksperymentalny i nietypowy pozostawał całe lata świetlne oddalony od dziwnych flirtów z mainstreamem jakich podjął się Paradise Lost na początku XX wieku. Przypuszczam, że ta wierność dawno temu określonej stylistyce nie pozwoliła My Dying Bride wykroczyć poza swoją raczej wąską niszę muzyczną i prowadziła (i nadal prowadzi) do frustracji w samym zespole – o czym wspominał mi kiedyś w dość zgorzkniałym tonie Andrew Craighan. Z drugiej strony muzycy nie wyalienowali tych osób, które zdecydowały się ich karierę śledzić i wspierać. Paradise Lost miał inne ciągotki, dwukrotnie każąc swojej najbardziej wiernej grupie fanów zwijać manatki i szukać szczęścia gdzie indziej. Po raz pierwszy na poziomie albumu „Host” a po raz drugi, gdy po latach łagodzenia brzmienia i tworzenia albumów rockowo doomowych, postanowili wraz z „The Plauge Within” wrócić do death metalowych korzeni. W zasadzie to trzeba by powiedzieć, że środkowy wyciągnięty palec pokazali fanom jeszcze raz – kilkanaście dni temu, publikując „Obsidian”. Nie będę im tego jednak wypominał, ponieważ „Obsidian” jest albumem udanym i w pewnym stopniu szczerym – tak szczerym jak tylko „szczerymi” potrafią być muzycy Paradise Lost. Innymi słowy jest to płyta udana muzycznie ale nadal skalkulowana i mająca pewne znamiona „produktu”. Zdołałem jednak do tego przywyknąć i nauczyłem się cieszyć muzyką, która nie odkrywa nowych lądów, jest wtórna ale satysfakcjonująca. Większy problem sprawia mi ocena albumu „The Ghost of Orion”. Mam gdzieś z tyłu głowy świadomość, że to jest dobry album i powinienem być usatysfakcjonowany nowymi utworami. Niestety nie jestem. Przypuszczam, że wynika to (zresztą podobnie jak w przypadku Paradise Lost) w dużej mierze z prostego odniesienia do poprzednich albumów obu formacji. „Medusa” była nudna, rozwlekła, pozbawiona pomysłów. Uderzała niczym obuch ale nie pozostawała w głowie. Paradise Lost zdali sobie chyba sprawę, że ich oddanie cięższemu doomowi wygasło po dwóch albumach – obu zresztą przeciętnych. Wrócili więc do rozwiązań z okolic „Faith Divide Us Death Unite Us” i wyszło im to na zdrowie. My Dying Bride mieli o wiele trudniejsze zadanie. Odejdźmy tu jednak na chwilę od spraw pozamuzycznych i tragedii jaka dotknęła Aarona Stainthorpe’a w okresie między „Feel The Misery” a „The Ghost of Orion” – chociaż miała ona niewątpliwy wpływ na zawartość muzyczną najnowszego krążka. Sprawą podstawową jest tu kwestia poziomu poprzednika. „Feel The Misery” uważam za album wybitny w dorobku MDB i dorównanie mu było po prostu zadaniem niezwykle trudnym. Być może oczekiwałem zbyt wiele ale z drugiej strony nie oczekiwałem niczego ponad poziom do którego MDB zdążyli mnie przyzwyczaić. Błędną decyzję było, moim zdaniem, poświęcenie albumu sprawom bardzo konkretnym – cierpieniu i strachu związanych z chorobą córki Aarona. Spowodowało to, że płyta straciła coś ze swojej siły, ugrzęzła w niedopowiedzeniach i nieudanych próbach zmierzenia się z własnymi demonami. Zapewne dlatego, że opowiadanie o własnej tragedii nie może równać się ze smutkiem i melancholią bardziej nieokreśloną, „teoretyczną” – biorącą swój początek w charakterze twórcy czy jego nastawieniu do życia. Czy da się przelać na papier emocje związane z chorobą bliskiej osoby? Bez zaglądania w otchłań własnej bezradności – nie da. Nie sposób mówić o wszystkim, co osobiste. Nie istnieje szansa na odpowiednio zgłębione oddanie wszystkich uczuć i emocji targających ojcem chorego dziecka. Założenie, że poprzez album Stainthorpe uzyska coś na kształt katharsis nie mogło się udać, a mam nieodparte wrażenie, że właśnie do tego dążył. Efektem okazała się jednak płyta lirycznie wycofana, muzycznie zbyt… nie chcę powiedzieć „rozlazła” ale na pewno „niespójna”. Tak jakby zespół przestraszył się tego, co mógłby na płycie umieścić. „The Ghost of Orion” jest więc z jednej strony i osobisty i bezosobowy – zaprasza do rozmowy o realnym cierpieniu, ale urywa ją w pół zdania. Na pewno nie pomaga też brak zapadających w pamięć riffów i melodii. Paradise Lost i Nick Holmes nigdy nie dostarczali przesadnie głębokich tekstów. Ich przemyślenia sprawiają wrażenie pewnej sztampy, „odhaczania” tematów, które poruszyć wypada na albumie zespołu wywodzącego się z doomowej sceny. W przypadku „Obsidian” okazało się to wyborem słusznym. Album nie rości sobie pretensji do dzieła głębokiego i poruszającego. Jest po prostu zbiorem utworów, które dobrze się słucha. Nie ma tu jakiegoś wyraźnego motywu przewodniego a kompozycje korzystają z różnych rozwiązań stylistycznych, co nie przeszkadza i nie irytuje. Inną sprawą pozostaje produkcja. Chociaż obie formacje trafiły ostatecznie pod skrzydła Nuclear Blast to jednak sposób w jaki zrealizowano nagrania jest diametralnie różny. Muzyka Paradise Lost sprawia wrażenie gęstej, zwartej, dźwięk jest selektywny i potężny. W przypadku My Dying Bride największy problem mam z wokalem Aarona. Gdzieś zagubiła się siła i emocje jego wokaliz. Mam wrażenie, że barwa jego głosu została w jakiś niezrozumiały sposób wygładzona, za dużo w ścieżkach wokalnych nakładek i warstw. Tak jakby producent chciał na siłę odróżnić nową płytę od wcześniejszych dokonań zespołu. Utwory są też, jak już wspomniałem, za mało zwarte, za długie a wprowadzenie w połowie płyty utworu „The Solace” regularnie powoduje, że zaczynam podczas odsłuchu tracić zainteresowanie. Nie jestem w stanie przez niego przebrnąć – wielka szkoda, bo zaraz po nim następuje najjaśniejszy punkt płyty, czyli „The Long Black Land”. Nie mnóżmy bytów ponad konieczność – koniec końców należy po prostu stwierdzić, że płyta „Obsidian” Paradise Lost jest w katalogu tego zespołu dokonaniem o wiele bardziej udanym, niż „The Ghost of Orion” gdy porównamy go do poprzednich płyt MDB. Czy oznacza to, że My Dying Bride zawiedli? I tak i nie. Ich najnowsza płyta nadal jest krążkiem bez wątpienia wartym uwagi, przejmującym i intrygującym – potrzeba jednak o wiele więcej czasu i chęci, aby odkryć te cechy. Dodatkowo zespół miał już w katalogu płyty lepsze i ciekawiej skomponowane. „Obsidian” jest z kolei albumem który nie obiecuje więcej niż jest w stanie dać słuchaczowi. Jest to płyta stosunkowo prostolinijna, co nie oznacza, że prostacka. Paradise Lost postanowili po prostu pogodzić się z własną przeszłością, a My Dying Bride na etapie prac nad swoim albumem zbyt mocno musieli mierzyć się z przerażającą teraźniejszością. Jakub Kozłowski Metalu Pamiętaj! Już niedługo premiera książki „Ryk Bestii” (Łącznie odwiedzin: 653, odwiedzin dzisiaj: 1)
Rock Room - Forum fanów muzyki gitarowejRock Room - Forum fanów muzyki rockowej Metal - My Dying Bride edgeofthorns - 2009-02-23, 20:19Temat postu: My Dying Bride Karharoth napisał/a: Kolejny niesamowity brytyjski z Bratford wykonują oczywiście doom na początku swoich dokonań obcowali z death metalem, teraz(na szczęście) można już o tym w 1990 roku do tej pory wydał 9 albumów: As the Flower Withers (1992) Turn Loose the Swans (1993) The Angel and the Dark River (1995) Like Gods of the Sun (1996) Complete (1998) The Light at the End of the World (1999) The Dreadful Hours (2001) Songs of Darkness, Words of Light (2004) A Line of Deathless Kings (2006) Pogrubiłem moje najulubieńsze Mistrzowie klimatycznej muzyki. My Dying Bride stworzyli kilka wiekopomnych arcydzieł, zanurzonych w otchłani przeraźliwej Męki, nieuleczalnego Cierpienia, najdoskonalszego Piękna...Bezradność i zachwyt... te stany nie są obce tym, którzy mieli okazję zetknąć się z twórczością Umierającej za pomocą prostych wyrazów i definicji odzwierciedlić desperackie piękno tak dogłębnie wnikające w każdy zakamarek zdruzgotanej duszy?Wiedzą tylko muzyka jest jak kojąca podróż przez zapomnienie, stłumiony ból, ukrywane pragnienia... Bogowie klimatycznego grania. Fantastyczny Opis płyty "The Light At The End Of The World" : Cytat: Sprzeniewierzył się bogom. Miał w sobie na tyle dużo odwagi, by się zbuntować, wybrać własną drogę życia. Nie wiedział jednak o piekle, jakie go czeka. Nie wiedział, o bólu, w którym się pogrąży... Bogowie byli bezwzględni. Kara okrutnie przeraźliwa i wstrząsająca... Odebrali mu żonę. Wielką miłość jego życia. Śmierć, nieuleczalne cierpienie, desperackie łzy... Żal, osamotnienie, lament... Jeden z bogów odnalazł w sobie odrobinę litości. Zaproponował układ. Obiecał jeszcze jedną noc z jego kobietą, lecz jako cenę podał zesłanie na wieczny pobyt gdzieś na końcu świata... Miłość była zbyt silna, by ją odrzucić. Dla jednej takiej chwili warto pogrążyć się w wiecznej męce... Przyrzeczenie się spełniło, a jemu przyszło samotnie żyć z dala od ludzi. Rozdarta dusza, szaleńcze myśli, obłęd, rozpacz... W końcu postanawia popełnić samobójstwo, skacząc do morza z wysokich skał. Jednak w decydującym momencie jego ręce zamieniają się w skrzydła anioła. On sam staje się aniołem... Two Winters Only A Kiss To Remember For My Fallen Angel The Light At The End Of The World Dymitr napisał/a: Ha ! Widzisz, pogrubiłbym dokładnie te same albumy Są rzeczywiście najlepsze.. dodałbym jeszcze Complete , który jest również rewelacyjnym albumem ,ale z jakichś przyczyn jest traktowany po macoszemu... ..Wyśmienita kapela...umiejętnie dobierają tekst i melodię... Ale chyba trzeba mieć odpowiedni klimat, żeby się tak na prawdę wczuć.. nie jest to muzyka pt:w każdym miejscu i o każdej porze.. Ktokolwiek nie widział "piekła" słuchając "The Cry Of Mankind", jest upośledzony emocjonalnie DarkMoonlight napisał/a: A Line of Deathless Kings (2006) zdecydowanie najlepszy, moim zdaniem album;) Jeszcze nie jestem tak osłuchany w MDB, ale ostatnio jestem zadoomiony;) hehe;) więc zobaczymy, co z tego wyniknie;) pp3088 napisał/a: Osobiście uważam ten zespół za esencję tego co najlepsze w metalu klimatycznym. Albumy takie jak "Turn Loose The Swans", czy "The Angel and the Dark River" to absolutna klasyka doom metalu, z niesamowitymi kompozycjami i lirykami. Po prostu arcydzieła w szeroko pojętym metalu. Aaron Stainthorpe jest świetnym wokalistą z bardzo oryginalną barwą i potężnym growlem. Gitary wprowadzają niesamowitą atmosferę, część riffów szybko zapada w pamięć. Dodatkowym atutem zespołu są niebanalne klawisze i do pewnego czasu partie skrzypiec, wykonywane przez Martina Powella, jednego z najlepszych skrzypków w ramach metalu klimatycznego. Nowa płyta ma być z dodatkiem skrzypiec, a to brzmi obiecująco. Doom ze skrzypcami to jedno z najlepszych połączeń metalu z klasycznym instrumentarium. Ulubione kawałki to For My Fallen Angel, Two Winters Only, The Cry of Mankind, Thy Raven Wings, Roads(zajebisty cover Portishead), The Wreckage of My Flesh, Into The Lake of Ghosts i Symphonaire Infernus et Spera Empyrium. Jeden z najlepszych przykładów, że nawet metal w bardziej ekstremalnej formie może byc sztuką. Absolut tzw. romantic doomu. Bart napisał/a: Moja pierwsza doom metalowa kochanka. Z MDB zapoznałem się po raz pierwszy bodaj w 1996-1997 roku. Album "The Angel and the Dark River" na kasecie magnetofonowej. Do tej pory darzę band Aarona Stainthorpe ogromnym szacunkiem. Ulubione albumy: "Turn Loose the Swans" "The Dreadful Hours" "Songs of Darkness, Words of Light" Przy okazji utwory zawarte na "For Lies I Sire" (maj 2009, Peaceville) 1. Fall With Me 2. My Body, A Funeral 3. The Lies I Sire 4. Bring Me Victory 5. Echoes From A Hollow Soul 6. ShadowHaunt 7. Santuario Di Sangue 8. A Chapter in Loathing 9. Death Triumphant pp3088 napisał/a: Fragment nowej piosenki MDB. Płyta 23 marca ma być. Materiał wyciekł dzięki "uprzejmości" niemieckiego dziennikarza. lyric: The ruin of your face Pours down like lead tears As you sit by my side Confess to me your fears Drink deeply, wreck of me My body and a funeral I fail to find comfort In your pale cold eyes Worn loosely about me You hang there dying off me Deep in the misery Of my long Karharoth napisał/a: Tak jak pisałem na lastfm, jestem pod dużym skrzypiec cieszy mnie bardzo, chciałbym dostać w ręce coś w stylu "The Angel And The dark River".Pozostaje tylko czekać. DarkMoonlight napisał/a: hmm, cięzko cokolwiek powiedziec o tym;) Podoba mi się, skrzypce są rewelacyjne, ale po tej piosence(fragmencie) nie powiedziałbym, że to najbardzije ciężki materiał:P Noo ale zobaczymy;) a czy to na poczatku co leci w tle to okładka najnowszego albumu? Czy twórczość fana:P? Karharoth napisał/a: Majspejs. DarkMoonlight napisał/a: Okładka jest zajebista:) jeśli choć w 20 procentach kawałki będą tak zarąbiste jak okładka to będzie to na długo moja płyta ulubiona;P DarkMoonlight napisał/a: Dzisiaj ściagnąłem sobie taki Split Anathemy z My Dying Bride;) I jakie tam są świetne kawałki, których wcześniej nie słyszałem;) Roads, Some Velvet Morning. No dla mnie one są niesamowite;) zarówno teksty jak i muzyka;) Już się nie mogę doczekać na ten nowy album, napewno go kupię;) Nie mogę iść na Opetha ani na Antimatter to za te pieniądze kupię płytę MDB:) pp3088 napisał/a: No tak ten split jest świetny, a cover Portishead "Roads" lepszy nawet od oryginału, cudeńko. Some Velvet Morning też fajny ^^. Anathema jakoś średnio wypadła niestety, cover Bad Religion i z 2 kawałki Floydów(One of THe Few i Goodbye Cruel World). Niemniej jednak materiał ciekawy. @DarkMoonlight: znasz płytę The Angel and The Dark River? DarkMoonlight napisał/a: No właśnie nie mam;) Ja w ogóle mam mały zasób płyt My Dying Bride;) ale zaraz sobie ściągnę i napiszę jak wrażenia;) Jak narazie dla mnie "A Line of Deathless Kings" to najlepsza płyta MDB;) ale zaopatrzę się w całą dyskografię;) i się wypowiem;) ale na tym splicie "Roads" rozwala;) wykonanie perfecto;) ja jestem jeszcze laikiem MDBridowym;D hehe;) pp3088 napisał/a: Jeżeli podoba Ci się ostatnia płyta to proponuję taką kolejność: Like Gods of THe Sun->Songs of Darkness->Angel and The Dark River->TLATEOTW->Turn Loose The Swans->The Dreadful Hours->AS THe Flowers Withers. Jak lubisz elektroniczne zabawy, lekkie przestery i zimne elektroniczne wstawki to spróbuj procentów ^^ fajny album, dziwny, zimny, bardzo zimny... Naprawdę warto poznać, bo zespół genialny, a i każdy album ma swój klimat. Karharoth napisał/a: Ja bym ednak radził jechać z dyskografią po kolei i obserwować jak sie zmieniał styl zespołu(choć aż tak bardzo się nie zmienił).Później kolejność albumów może się mylić i różne fakty co chcesz, nie zawiedziesz się na pewno. edgeofthorns - 2009-02-23, 20:20 DarkMoonlight napisał/a: Dzisiaj w pracy sluchałem cały dzień płyty The Angel and Dark River. Noo powaliła mnie na łopatki;) Szczególnie te kawałki, gdzie skrzypce odgrywały wielkie znaczenie;) Moi faworyci: From Darkest Skies, Two Winters Only(jeden z lepszych kawałków), Your Shameful heaven;) No coś wspaniałego;) hehe cięzko by mi było po kolei bo najnowszy album, był 1 którego posłuchałem:) Procenty bardzo lubię, podoba mi się nawet bardzo;) Karharoth - 2009-02-25, 23:21 Kurcze...ten utwór jest tak niesamowity, że dziś myślałem że odlecę...po zadnej wódce nie zakręciło mi się sie tak we łbie jak dzis przy ceniłęm ale dziś...masakra co się działo w moim jest taki prosty a Aaron jak zawsze śpiewa fantastycznie, emocje, pasja...cudowne. ps. Nie piszcie nic do premiery nowego krążka ok? Weronika - 2009-04-18, 18:21Wspaniały fazę na nich dostałam i nie mogę się wręcz oderwać. A nowa płyta?Bezbłędna. Może miejscami trudna w odbiorze,po pierwszym przesłuchaniu nie mogłam sobie za nic wyrobić zdania. 5 razy słuchałam i uważam że jest genialna. Typowa dla My Dying Bride, skrzypce- wszystko na swoim miejscu, i ten niezwykły klimat zawsze obecny w ich utworach. Usłyszałam też taki jeden kawałek ze starszej płyty co wywarł na mnie ogromne wrażenie. Roads się zwie. Angie - 2009-04-18, 22:34Racja, bardzo ładny jest. Ale to tylko cover Portishead Dymitr - 2009-05-02, 23:51A nawet mi leży ta nowa płyta... ale w kwestii tej kapeli będę populistą i i tak najbardziej uwielbiam "Cry of mankind" Karharoth - 2009-06-07, 18:53 Dymitr napisał/a: A nawet mi leży ta nowa płyta... Taka...delikatna. Zmieniony troszkę wokal Aarona, celowo, ładnie wpasowujący się w atmosferyczną stylistykę płyty. "echoes From A Hollow Soul" jest moim faworytem z tego krążka. A golden word Wrapped in books of skin and blood From harmony lives a vision of your guilt And treachery smiles, oh so very sweet Sry, Eddżu ;D Weronika - 2009-07-15, 09:35My Dying Bride powoli wspina się na szczyt w mojej hierarchii zespołów. Płyta 'The dreadfull hours' ciągle zapiera dech, szczególnie kawałek tytułowy,Le Figile Della Tempesta czy the raven and the rose. teksty nie łatwo zrozumieć, a ich wydźwięk w połączeniu z głosem Aarona i muzyką tworzy niesamowity nastrój , tak dramatyczny, tragiczny, melancholijny - ci muzycy po prostu są genialni. potrafią oddać w utworach wszystkie emocje, i do tego tak precyzyjnie. faze mam ostatnio na The blue lotous z 'An ode to woe' - wersja koncertowa;) nie mogłam przekonać się do niego, bo styl śpiewania wokalisty miejscami ociera się nawet o rap , ale teraz trudno się oderwać. pp3088 - 2009-09-16, 22:05 Gatunek : Death/Doom metal Kraj pochodzenia: Wielka Brytania b Nazwa zespołu: My Dying Bride Tytuł płyty: "The Light at the end of the World" Utwory: She is the Dark; Edenbeast; The Night he Died; The Light at the end of the World; The Fever Sea; Into the Lake of Ghosts; The Isis Script; Christliar; Sear me III Wykonawcy: Aaron "Aaron" Stainthorpe - wokal; Andrew Craighan - gitara elektryczna; Ade - gitara basowa; Shaun Steels - instrumenty perkusyjne; Jonny Maudling - instrumenty klawiszowe Wydawcy: Peaceville Records Rok wydania: 1999 Wraz z wydaniem eklektycznego, eksperymentalnego albumu " Complete" dotychczasowi fani podzielili się na dwie grupy. Jedna zdecydowała, iż zespół nie jest w stanie nic więcej ciekawego nagrać, a powrót do dawnych, dobrych death-doomowych czasów to zwykła mrzonka. Z kolei druga grupa postanowiła dalej interesować się losem zespołu z Halifax, uznając procentowy album za wyraz ambicji i nietuzinkowości zespołu. Wydany w 1999 roku album zdobi piękna okładka, moim zdaniem najlepsza jaką spłodziło MDB. Płyta wita nas agresywnym, nieco blackowym szybkim kawałkiem "She Is The Dark". Po niepokojącym kilkusekundowym wstępie dostajemy szybkie i dynamiczne dawne MDB, wszystko okraszone epickimi chórkami w tle. Lirycznie oczywiście na bardzo wysokim poziomie, technicznie również, z razu zapamiętamy riff gitarowy. Jednak MDB to nie tylko muzyka żywiołowa, w końcu to doom metal, o czym przypomina następny utwór. "Edenbeast" jest długą kompozycją, grana raczej w wolnych tempach, momentami zyskując nieco ożywienia. Kawałek jest prześwietny i moim zdaniem zawiera jedną z najciekawszych linii wokalnych zaczynająca się od słów "It's my fear that tears me down". Magia. Następny na płycie "The Night He Died" jest raczej średnio udany, jeden riff powtarzany przez cały czas to trochę mało. Fakt, zagrywka gitarowa jest ciekawa, ale MDB stać na dużo więcej. Tytułowy utwór jest wyrazem najczystszego geniuszu. Około 10 minutowa kompozycja jest niemalże poezja śpiewaną. Cudowna recytacja pięknego tekstu na tle majestatycznych doomowych riffów. Wstyd pominąć lirykę do tego utworu, która uważam, za najlepszy tekst metalowy jaki powstał(wątpię by powstał w przyszłości równie dobry). Po skróceniu wygląda to mniej więcej tak: "Sprzeniewierzył się bogom. Miał w sobie na tyle dużo odwagi, by się zbuntować, wybrać własną drogę życia. Nie wiedział jednak o piekle, jakie go czeka. Bogowie byli bezwzględni. Kara okrutnie przeraźliwa i wstrząsająca... Odebrali mu żonę. Wielką miłość jego życia. Jeden z bogów odnalazł w sobie odrobinę litości. Zaproponował układ. Obiecał jeszcze jedną noc z jego kobietą, lecz jako cenę podał zesłanie na wieczny pobyt gdzieś na końcu świata... Miłość była zbyt silna, by ją odrzucić. Dla jednej takiej chwili warto pogrążyć się w wiecznej męce... Przyrzeczenie się spełniło, a jemu przyszło samotnie żyć z dala od ludzi. W końcu postanawia popełnić samobójstwo, skacząc do morza z wysokich skał. Jednak w decydującym momencie jego ręce zamieniają się w skrzydła anioła. On sam staje się aniołem... " Geniusz. Zespół nie pozwala nam jednak zatopić się w morzu refleksji atakując wściekłym "The Fever Sea". Mocne uderzenie, które znika tak szybko jak się pojawia. Ciekawe interludium. Podróż z morza refleksji do jeziora duchów jest kolejnym etapem wycieczki ku światła na końcu świata. Prosty, acz zaskakująco dołujący jest ten kawałek. Partie gitarowe są niezwykle wciągające. W środku utworu czeka nas mała nawałnica gitar, perkusji i ambientu, moim zdaniem wyszło to idealnie. Piękna rzecz. "The Isis Script" jest raczej jak na możliwości MDB średniakiem. Wszystko jest poprawnie, bez zachwytu, aczkolwiek bardzo przyjemnie się słucha. Znacznie lepszy jest następny utwór na płycie "Christliar". Wita nas bardzo ciężka gitara i doskonały śpiew Aarona. W połowie utwór się wycisza, wchodzi bardzo klimatyczna gitara klasycza i... znów nabiera przyspieszenia, niemalże do końca towarzyszy nam galopada talerzy perkusyjnych i zawodzącej gitary. Klasyczny utwór MDB. Jedne z najprzyjemniej zmarnowanych 10 minut życia. Wszystko co dobre ma swój koniec. 3 część trylogii Sear Me dorównuje swoim poprzedniczkom, bardzo melancholijny utwór z jakże lirycznym, romantycznym tekstem. Można się wzruszyć. Tak więc zakończył się album moim zdaniem wybitny i genialny, szkoda, że MDB nie nagrało później niczego równie wspaniałego(bardzo dobre albumy to trochę mało jak na nich). Piękny, zimny, melancholijny, smutny, wzruszający, magiczny. Gdyby każdy umiał nagrywać takie albumy(mało tego to już ich 3 twór doskonały). Produkcja jest bardzo dobra, wszystko brzmi soczyście i czysto. Warto dodać, że album nagrano przy pomocy jednego gitarzysty(2 został menedżerem zespołu), a obfituje we wspaniała prace gitar. Takich doomowych riffów nie uświadczysz nigdzie indziej, MDB jest tylko jedno prawda? Mus na półce i mus do odsłuchania i wielbienia ; ) Ocena 5/5. Karharoth - 2009-10-12, 13:15Jak sie podoba klip? Ktos przesluchal epke juz? DarkMoonlight - 2009-10-12, 13:22Już jest klip:)? Ja chcę linka do Niego:D Mogget - 2010-05-14, 17:16Chyba nie ma albumu tego zespołu którego bym nie polubił. Jednak jest jeden album wybijający się ponad inne, album ponadprzeciętny czyli Turn Loose the Swans - każdy utwór z tego albumu jest magiczny i wywołuje ciarki na całym ciele. Karharoth - 2010-09-03, 13:50 Obowiązkowy nabytek. Pepuś - 2010-09-03, 16:46Ożesz w mordę! Musi byc moje Weronika - 2010-09-03, 18:11Zaiste! Mogget - 2010-10-17, 19:40Ciekawym jaką sumę będzie trzeba na to wyłożyć, ale przecież zbliżają się święta więc wcale nic nie sugerując powiem domownikom co chcę pod choinkę i może się uda
Pozostałe ogłoszenia Znaleziono 40 ogłoszeń Znaleziono 40 ogłoszeń Twoje ogłoszenie na górze listy? Wyróżnij! MY DYING BRIDE - CD DG-Pack stan BDB Muzyka » Płyty CD 25 zł Mszana Dolna wczoraj 16:14 My Dying Bride Turn loose The Swans kaseta audio Muzyka » Kasety audio 30 zł Warszawa, Śródmieście wczoraj 12:44 Kaseta My dying bride - The light at the end of the world Muzyka » Kasety audio 20 zł Gliwice, Łabędy 29 lip My Dying Bride - Like Gods of the Sun Kaseta Magnetofonowa Muzyka » Kasety audio 29 zł Elbląg 29 lip My Dying Bride "The Angel and the Dark River" Kaseta MC Muzyka » Kasety audio 20 zł Warszawa, Praga-Południe 28 lip My Dying Bride - As the flower withers, kaseta Muzyka » Kasety audio 32 zł Konin 27 lip My Dying Bride "The Thrash Of Naked Limbs". NOWA! Płyta winylowa Muzyka » Płyty winylowe 130 zł Warszawa, Ursynów 26 lip My Dying Bride "Symphonaire Infernus Et Spera..." Płyta winylowa Muzyka » Płyty winylowe 120 zł Warszawa, Ursynów 26 lip My Dying Bride "Towards The Sinister" Płyta winylowa. NOWA! Muzyka » Płyty winylowe 140 zł Warszawa, Ursynów 26 lip My Dying Bride "I Am The Bloody Earth" Płyta winylowa. NOWA! Muzyka » Płyty winylowe 120 zł Warszawa, Ursynów 26 lip My Dying Bride "Turn Loose The Swans". Płyta winylowa. NOWA! Muzyka » Płyty winylowe 180 zł Warszawa, Ursynów 26 lip My Dying Bride "As The Flower Withers" Płyta winylowa. NOWA! Muzyka » Płyty winylowe 200 zł Warszawa, Ursynów 26 lip My Dying Bride - Turn Loose The Swans Muzyka » Płyty CD 37 zł Tarnów 25 lip My Dying Bride – Songs Of Darkness, Words Of Light - Diki Muzyka » Płyty CD 25 zł Tarnów 25 lip My Dying Bride - Like Gods Of The Sun Muzyka » Płyty CD 38 zł Tarnów 25 lip Kaseta MY DYING BRIDE Like gods of the sun kasety metal doom Muzyka » Kasety audio 40 zł Działdowo 25 lip Kaseta MY DYING BRIDE As The flower withers mmp Muzyka » Kasety audio 40 zł Działdowo 25 lip My Dying Bride Turn loose the swans CD Muzyka » Płyty CD 28 zł Olsztyn 23 lip My Dying Bride – Turn Loose The Swans, kaseta Muzyka » Kasety audio 15 zł Katowice, Osiedle Tysiąclecia 23 lip My Dying Bride kasety Muzyka » Kasety audio 25 zł Wrocław, Fabryczna 23 lip CD My Dying Bride - A Line Of Deathless Kings (2006) Muzyka » Płyty CD 50 zł Kotowice 23 lip Kasety magnetofonowe licencje _ Clannad My Dying Bride Muzyka » Kasety audio 20 zł Kraków, Bieżanów-Prokocim 22 lip My Dying Bride - The Angel and the Dark River CD Muzyka » Płyty CD 80,20 zł Rzeszów 22 lip Kasety magnetofonowe My Dying Bride metal Muzyka » Kasety audio 75 zł Lidzbark 22 lip Kaseta PRODIGY/MY DYING BRIDE - Muzyka Metal, Trance 2x - Tanio! Muzyka » Kasety audio 14 zł Warszawa, Rembertów 21 lip My Dying Bride Kaseta-turn loose the swans+bloody earth ep Muzyka » Kasety audio 30 zł Do negocjacji Nowy Jadów 20 lip Kasety- Lostsouls, Dies Irae, My Dying Bride Muzyka » Kasety audio 9,99 zł Łódź, Widzew 19 lip My Dying Bride -Like gods of the sun Muzyka » Pozostałe Muzyka 45 zł Oświęcim 17 lip My Dying Bride - Meisterwerk 2 Muzyka » Pozostałe Muzyka 70 zł Oświęcim 17 lip My Dying Bride - Meisterwerk 1 Muzyka » Pozostałe Muzyka 25 zł Oświęcim 17 lip My dying Bride - Evinta 2CD Muzyka » Płyty CD 30 zł Oświęcim 17 lip My Dying Bride - Deeper Down Muzyka » Pozostałe Muzyka 99 zł Oświęcim 17 lip My dying bride The Barghest O'Whitby EP CD Muzyka » Płyty CD 60 zł Do negocjacji Bieruń, Bieruń Stary 17 lip Oryginalna kaseta My Dying Bride - as the flower withers Muzyka » Kasety audio 29 zł Do negocjacji Gdańsk, Zaspa Rozstaje 16 lip Oryginalna kaseta My Dying Bride - Trinity Muzyka » Kasety audio 29 zł Do negocjacji Gdańsk, Zaspa Rozstaje 16 lip Oryginalna kaseta My Dying Bride - Angel and the dark river Muzyka » Kasety audio 29 zł Do negocjacji Gdańsk, Zaspa Rozstaje 16 lip Kasety MY DYING BRIDE - zestaw Unikaty! Muzyka » Kasety audio 70 zł Kraków, Łagiewniki-Borek Fałęcki 8 lip Oryginalna kaseta My Dying Bride - Like Gods of the Sun Muzyka » Kasety audio 20 zł Gdańsk, Zaspa Rozstaje 8 lip MY DYING BRIDE -The Angel and the Dark River kaseta metal Muzyka » Kasety audio 20 zł Rybnik 6 lip
Fot. Okładka Płyty - Materiały Prasowe Utwory, które pojawią się na „Feel The Misery“, to: And My Father Left Forever 2. To Shiver In Empty Halls 3. A Thorn Of Wisdom 4. Feel The Misery 5. I Almost Loved You 6. I Celebrate Your Skin 7. A Cold New Curse 8. Within A Sleeping Forest Zobacz więcej
Opublikowano: 2015-10-06 16:51:13+02:00 Dział: Kultura Kultura opublikowano: 2015-10-06 16:51:13+02:00 My Dying Bride zawsze byli osobnym zjawiskiem na metalowym podwórku. Ten, powstały z początkiem dziewiątej dekady XX wieku angielski zespół, od początku łączył w sobie muzyczne sprzeczności: deathmetalową wściekłość, doommetalową wzniosłość oraz niewymuszoną elegancję neoklasycznych aranżacji. I chociaż z czasem wpływy death metalu w muzyce kapeli znikły (aby później powrócić w mniejszych dawkach), trudno było nie rozpoznać dźwięków granych przez My Dying Bride. Zespół ten przyzwyczaił swoich fanów do odpowiednio wysokiego poziomu swoich płyt i dopiero w ostatnich latach zaczął objawiać zalążki kryzysu. Bo, trzeba powiedzieć, dwa ostatnie pełne wydawnictwa kapeli – „The Lies I Sire” oraz „The Map of Your Failures” – były najsłabsze w jej karierze. Ale do trzech razy sztuka, jak mówi ludowa mądrość, i pojawił się nowy album, zatytułowany ponuro „Feel the Misery”. Do zespołu powrócił dawno niewidziany w nim gitarzysta Calvin Robertshaw, z którym My Dying Bride nagrali wszystkie swoje klasyczne albumy, trzeba jednak dodać, że nie brał on udziału w komponowaniu nowego materiału. Pojawił się zbyt późno, gdy wszystko zostało dokładnie ustalone. Muzyka zespołu brzmi jednak bardziej świeżo, bardziej przekonująco, jakby ten ruch personalny wprowadził między jego członków nowego ducha. I chociaż prochu nie wymyślono, bo muzyka kwintetu to nadal powolny i opatrzony jesienną atmosferą, romantyczny doom metal, w którym słychać i pogrzebowe pasaże gitar, ale i fortepian oraz skrzypce, to jednak nastąpiła spora zwyżka formy. Muzyka Brytyjczyków jest, jak już dawno nie była, pomysłowa, grana z werwą (chociaż w żółwich tempach) i porządną dawką emocji. Słychać w niej charakterystyczne, powolne i ociężałe tempa gitar, nisko strojonych i wprowadzających nastrój ciemnego jesiennego wieczoru, ale i momenty bardziej przestrzenne, w których pojawiają się tajemnicze dźwięki smyczków oraz instrumentów klawiszowych. A całość tego ponurego konglomeratu brzmi spójnie i przekonuje nawet tych, którzy po dwóch ostatnich płytach zespołu zwątpili w jego twórcze możliwości. Ciekawym zabiegiem, jak zwykle na najlepszych płytach My Dying Bride, jest odejście od zwrotkowo – refrenowej struktury utworów, tak że trudno nazwać je typowymi piosenkami. Motywy, pojawiające się na początku kolejnych kompozycji, wcale nie muszą zwiastować sposobu, w jaki te utwory się skończą. Słuchacz więc zmuszony jest do śledzenia kolejnych zwrotów akcji, które nierzadko zaskakują – czy to dziwnym nastrojem, czy nagłą zmianą melodyki. Już rozpoczynający płytę utwór „And My Father Left Forever” może zaciekawić klamrową kompozycją i przykuwającymi uwagę emocjonalnymi melodiami wokalu Aarona Stainthorpe’a. Słuchamy więc starego dobrego My Dying Bride, co prawda bez awangardowego szaleństwa pierwszych nagrań, które powróciło na chwilę i niespodziewanie na wydanym w 2003 roku „Songs of Darkness, Words of Light”, ale w porządnym, solidnym wydaniu. Aaron Stainthorpe wciąż wypłakuje lub wykrzykuje ponure, filozoficzne teksty, dotyczące spraw, z którymi muzyka rozrywkowa raczej nie ma do czynienia: śmierci, przemijania, ulotności życia. Liryki te, chociaż uwspółcześnione i dokrojone do doświadczeń człowieka XXI wieku, stanowią nawiązania do barokowej metafizyki. W końcu w dziesięciominutowych ślimaczo posuwających się muzycznych kolosach trudno śpiewać o czymś innym. 4/5 Michał Żarski My Dying Bride, Feel the Misery, Peaceville Records 2015. Publikacja dostępna na stronie:
my dying bride nowa płyta